Seriale

Film, teatr, literatura i inne.
Awatar użytkownika
Mystique
Plutonowy
Plutonowy
Posty: 143
Rejestracja: wt 26 sie 2014, 10:58
Lokalizacja: małopolska

pn 06 sie 2018, 13:07

W ostatnim czasie widziałam kilka serialowych nowości, oto co o ich sądzę:

Terror - na początku serial był fascynujący. Oglądając go czułam niepokój i grozę. Pierwszy odcinek naprawdę mnie wystraszył. Niestety w kolejnych odcinkach coś się popsuło i akcja zwolniła. Serial się dłużył, a klimat gdzieś uleciał. Wiele by zyskał gdyby miał o połowę mniej odcinków. W Terrorze jest wysokie stężenie absurdu. Szczególnie w ostatnim odcinku granice zostały przekroczone i zrobiła się komedia. Serial zamiast być strasznym stał się śmiesznym. Było dużo postaci i tylko kilka z nich miało pogłębiony rys psychologiczny. Śmierć reszty jakoś mnie nie poruszyła, ponieważ nie zdążyłam się z nimi zżyć. Nie spodobały mi się efekty specjalne. Potwór wygląda jak żywcem wzięty z gry komputerowej, albo z jakiejś kreskówki. Mogli nie pokazywać tego potwora jedynie zasugerować jego obecność, serial byłby bardziej przerażający. Widać, że śnieg został wygenerowany komputerowo. Akcja dzieje się w środku zimy za kołem podbiegunowym, a bohaterowie chodzą ubrani jak na wiosnę, bez czapek i rękawiczek, co odejmuje trochę realizmu. Najbardziej twórcy polegli na scenariuszu. Wygląda na to, że nie mogli się zdecydować czy ma to być serial historyczny, fantasy czy dramat psychologiczny. Uważam, że mógłby być to dobry serial, gdyby skupiono się głównie na faktach z wyprawy, przetrwaniu oraz relacjach między ludźmi, a nie na wątku super naturalnym, który wydawał mi się kompletnie zbędny. Niestety tak było w książce, na podstawie której jest ten serial. Jedynie gra aktorska sprawiła, że obejrzałam go do końca. Trzeba przyznać, że twórcom udało się zebrać wielu utalentowanych brytyjskich aktorów w jednym miejscu. Szczególnie podobała mi się gra Richarda Harrisa, który wcielił się w rozsądnego kapitana Croziera. Adam Nagaitis jako Cornelius Hickey jest objawieniem tego serialu. Jego bohater jest skomplikowany i budzący grozę. Skrajny przypadek psychopaty. Ten wątek ukazuje do czego może doprowadzić człowieka stan zagrożenia życia. To sprawiło, że śledziłam ten serial do końca. Na wyróżnienie zasługuje także Tobias Menzies jako Fitzjames. Ten bohater szybko zyskał moją sympatię i naprawdę mu później współczułam. Na początku wydawał się takim bufonem zapatrzonym w swojego kapitana, ale później się zmienił. Tobias Menzies świetnie gra na emocjach widza i co najważniejsze nie widziałam w tej postaci ani trochę Black Jacka z Outlandera, a obawiałam się że zawsze będę kojarzyć go z tą rolą. Serial obfituje w wprawiające w niepokój sceny. Mam wrażenie, że powinien się nazywać Samobójstwo na tysiąc sposobów, bo bohaterowie giną w rożnych okolicznościach. Scena pożaru najbardziej zapadła mi w pamięć. Są także sceny kanibalizmu więc odradzam oglądanie tego serialu ludziom o słabych nerwach. Mimo wszytko napięcie jakoś ucieka, bo wiadomo jak się to wszystko skończy. Uważam, że czytanie o prawdziwym faktach z wyprawy było bardziej przerażające niż oglądanie tego serialu. Miałam przez to kilka nieprzespanych nocy. Podsumowując, nie wiem skąd się wzięły te zachwyty nad tym serialem. Może ludzie obejrzeli jeden odcinek i po nim wystawili ocenę. W każdym bądź razie, ja się trochę zawiodłam na tej produkcji. Terror nie spełnił moich oczekiwań i nie pomogło nawet to, że jest wyprodukowany przez Ridleya Scotta.

Siedem Sekund - pisałam o nim już wcześniej. Zakończenie może niektórych rozczarować. Jednak szkoda, że nie będzie drugiego sezonu, bo chciałam zobaczyć dalsze losy pary detektywów.

Ozark - niektórzy porównują ten serial do Breaking Bad (jeszcze nie obejrzałam). Te seriale są do siebie podobne jeśli chodzi o głównego bohatera - przykładny mąż i ojciec, który schodzi na drogę przestępczości. W przypadku serialu Ozark jest to pranie brudnych pieniędzy. Zaimponował mi główny bohater, chociaż powinnam raczej powiedzieć antybohater. Dzięki swojej przebiegłości, inteligencji i zdolności do kombinowania potrafi wyjść z opresji. Chociaż Jason Bateman jest kojarzony głównie z rolami komediowymi, udowodnił że potrafi zagrać też role dramatyczne. Trzeba dodać, że jest on także reżyserem i producentem tego serialu. Na uwagę zasługuje Laura Linney jako żona głównego bohatera oraz Julia Garner jako jego wspólniczka. Spodobała mi się ścieżka dźwiękowa oraz zastosowanie odpowiednich filtrów, przez co wszystko jest skąpane w niebieskich odcieniach. Dobrze odwzorowano realia dusznego południa Stanów. Jedynie wątek homoseksualny agenta FBI wydawał mi się naciągany i trochę wciśnięty na siłę. W pierwszych odcinkach akcja zawiązywała się powoli. Serial dużo by zyskał gdyby został skrócony o parę odcinków, bo niektóre z nich to były takie zapchajdziury, nic nie wnoszące do fabuły. Ozark wciąga mimo wolnego tempa. Spodobał mi się czarny humor w tym serialu. Podsumowując: czekam na kolejny sezon.

Próba niewinności - kryminał na podstawie powieści Agathy Christie. Nie tak dobry jak I nie było już nikogo, ale też nie tak zły jak Świadek oskarżenia. Dostrzegłam wiele podobieństw do I nie było już nikogo. Podobne efekty wizualne, intro, praca kamery i muzyka. Pewnie przez to że za obie produkcje odpowiadały te same osoby. Wiem, że zmieniono zakończenie, a konkretnie osobę mordercy. Kto czytał książkę ten się zawiedzie. Ja akurat nie czytałam, więc aż tak mnie to nie raziło. Uważam jednak że twórcy nie powinni zmieniać fabuły, jeśli serial mam być na podstawie książki, a nie tylko nią inspirowany. Przyznam że trochę mi to nie odpowiadało, że zmienili postać mordercy, brakowało przekonującego motywu. Uważam, że oryginalne zakończenie byłoby zdecydowanie lepsze, a tak od razu udało mi się zgadnąć tożsamość mordercy, zero zaskoczenia. W pierwszym odcinku wszystko wydawało się chaotyczne, trudno było się połapać o co chodzi. W kolejnych odcinkach wszystko nabrało sensu. Ten serial nie zapadnie mi w pamięci, tak jak I nie było już nikogo, do którego wracam co roku. Jednak warto obejrzeć dla gry aktorskiej, bo występują tam m.in Bill Nighy, Anna Chancellor, Eleanor Tomlinson oraz znakomity Matthew Goode (czy on kiedykolwiek zagrał źle?). Najlepiej zagrał Anthony Boyle jako Jack Argyll, choć to była jego pierwsza tak poważna rola,

Cormoran Strike - chyba mój ulubiony serial kryminalny ostatnich miesięcy. Tom Burke i Holiday Grainger idealnie wpasowali się w swoje role. Cormoran Strike jest tu identyczny jak był w mojej głowie, podczas czytania książki. Co najważniejsze aktorzy grają naturalnie i cieszę się, że tak dobrze ich dobrano. Oczywiście, zawsze znajdzie się ktoś kto będzie narzekać, ja jestem w pełni zadowolona. Nie trzeba mówić że serial jest na podstawie serii książek J. K Rowling. Moja mama przeczytała dwie pierwsze części i też bardzo jej się spodobał serial, bo w większości aspektów dobrze odwzorowuje książkę. Ja zaczęłam czytać pierwszą część Wołanie Kukułki i nie skończyłam (nie pamiętam dlaczego, chyba nie miałam czasu) i rzeczywiście przynajmniej na początku serial wiernie trzyma się książki. Dobrze że nie znałam zakończenia, bo byłam bardziej zaangażowana i ciekawa jak ta akcja się rozwinie. Muszę przyznać że zagadka kryminalna nie jest jakaś porywająca, W pierwszej części zgadłam tożsamość przestępcy już w połowie odcinka. W Jedwabniku wątek kryminalny początkowo wydawał się ciekawy i nawet w miarę oryginalny, jednak później za bardzo się pokomplikował, stał się trochę naciągany, W Żniwach zła więcej było o życiu prywatnym bohaterów, więc wątek kryminalny zszedł na drugi plan. Zagadka nie była jakaś trudna i trochę mnie to zawiodło. Natomiast w tym odcinku było zdecydowanie więcej akcji. Kolejny serial, który oglądałam dla pary głównych bohaterów niż dla wątku kryminalnego. Między Cormoranem a Robin iskrzy i jak oni nie zostaną w przyszłości parą to się wścieknę. Czekam z niecierpliwością na kolejną część przygód detektywa. Książka ma zostać wydana już niebawem, ale na kolejny odcinek serialu przyjdzie widzom trochę poczekać.

Howard' s End - przyjemny serial kostiumowy idealny na lato. Szczególnie urzekła mnie scenografia, krajobrazy i kostiumy. Przyzwoita gra aktorska Hayley Atwell i Matthew Macfydyena. Trochę denerwowała mnie postać młodszej siostry głównej bohaterki. Losy głównych bohaterów się krzyżują, co na myśl może przywodzić telenowele. Howard' s End jest na podstawie książki. Nie pasowało mi, że unowocześniono zachowania bohaterów. Jako serial na raz ta produkcja sprawdza się znakomicie. Niestety nie wychodzi jakoś poza ramy gatunku, przez co wypada raczej przeciętnie.

Obsesja Eve -serial szpiegowski, który bardzo przypadł mi do gustu. Co mi się spodobało, to że w końcu doczekaliśmy się serialowej psychopatki z charakterem. Zauważyłam że w ostatnim czasie coraz więcej takich bhateek. Nie tylko mężczyźni mogą być pozbawionymi skrupulów psychopatami, Jodie Comer idealnie pasuje do tej roli. Co ta dziewczyna wyprawia jako Vllanelle. Jodie Comer to bardzo dobra aktorka. Czuję pewną satysfakcję, bo parę lat temu wystąpiła w serialu Remember Me i już tam zwróciła moją uwagę. Pomyślałam że w przyszłości będzie o niej głośno i proszę teraz występuje w kilku serialach na raz. Wszystkie jej role są kompletnie rożne. Za to jak zagrała Villanelle, powinna dostać jakąś nagrodę. Postać psychopatki jest skonstruowana tak, że niekiedy czujemy do niej nawet sympatię. Jej przeciwniczką jest Eve - pani detektyw brytyjskiego wywiadu. Spodobało mi się zestawienie dwóch silnych kobiet. Eve popada w obsesje na punkcie Villanelle, chce ją dopaść za wszelką cenę. Jest w niej mieszanka fascynacji i nienawiści. Próbuje ją zrozumieć, zaczyna wręcz myśleć tak jak ona, żeby przewidzieć jej kolejny ruch, Te dwie bohaterki łączy dość zawiła relacja. Przypominało mi to trochę relację pani detektyw Gibson i mordercy Paula Spectora z serialu Te Fall. Taka zabawa w kotka i myszkę. Serial jest utrzymany raczej w lekkiej konwencji, jest sporo humoru (raczej czarnego). Jedynie muszę się przyczepić do postępowania detektywów z brytyjskiego wywiadu. Ich zachowanie niekiedy było kompletnie irracjonalne. Jeśli przymknie się na to oko, to Obsesja Eve jest naprawdę dobrą produkcją. Trzeba pamiętać, że ten serial nie jest zrobiony w 100 % na poważnie, więc wybaczam pewne nielogiczności fabuły. Należy dać się ponieść akcji, której jest całkiem sporo w tym serialu. Cieszę się, że postawiono na raczej mało znane aktorki. Na przykład Sandra Oh, grająca Eve w końcu ma pole do popisu, Wielu widzów może kojarzyć ją z Chirurgów, ale nie przypominam sobie żeby gdzieś jeszcze grała, a szkoda żeby taki talent się marnował. W roli drugoplanowej jako czarny charakter występuje Kim Bodnia, znany z Mostu nad Sundem. Aż pojawił się uśmiech an mojej twarzy, bo dawno go nie widziałam w żadnej produkcji. Ścieżka dźwiękowa też jest niezła. Obsesja Eve wnosi powiew świeżości do telewizji. Polecam jako rozrywkę na lato.

Ostre przedmioty - ten serial porzuciłam już po jednym odcinku mimo, że opis fabuły przykuł moją uwagę. Po prostu nie mogłam zdzierżyć głównej bohaterki granej przez Amy Adams. Przez cały odcinek zamiast rozwiązywać sprawę morderstwa cały czas piła i jeździła samochodem. Z tego co czytałam, to kolejne odcinki wyglądają podobnie. Po prostu nic się ciekawego nie wydarzyło, co mogłoby sprawić że miałaby ochotę oglądać dalej ten serial. Południe Stanów ukazane jako miejsce totalnej patologii i zła. Plus sceny były w slow motion, przeciągane na siłę. Pełno dłużyzn, żeby pokazać jaki ten serial jest artystyczny. Prawie zasnęłam przy pierwszym odcinku i zmuszałam się do dalszego oglądania. W dodatku same dziwne, antypatyczne postaci. Szczególnie matka głównej bohaterki jest jakaś przerysowana. Irytująca gra Amy Adams, może to przez to że mam alergię na tą aktorkę. Jeszcze te migawki z dzieciństwa, pokazujące jakąś traumę głównej bohaterki, pojawiające się w praktycznie każdym momencie. Można było to zrobić bardziej subtelnie, albo coś zasugerować widzowi. Spodziewałam się interesującego serialu, bo jest na podstawie powieści Gillian Flynn, autorki Zaginionej dziewczyny. Film mi się niezmiernie podobał. Natomiast ten serial zdecydowanie lepiej by wyszedł właśnie w takiej formie. Nie wiem skąd tyle pozytywnych recenzji. Wiem, że nie powinno się oceniać serialu po jednym odcinku. Może kiedyś jak będę mieć czas to obejrzę resztę odcinków, na razie nie man na to ochoty.

Brytania - kolejny niezbyt udany serial. Rzymianie są tu przedstawieni jako banda półgłówków. Irytująca postać Aulusa, którego nic nie obchodzi. Celtowie jacyś bez wyrazu, ubrani w śmieszne kostiumy. Druidzi jako grupa narkomanów zjadających halucynogenne grzybki i wilcze jagody. Drewniana gra aktorska. Szkoda, bo grają tam aktorzy, którzy bardzo dobrze spisali się w innych produkcjach. Dialogi i fabuła też mnie nie zachwyciły. Wątki wzięte z telenoweli. Bohaterowie mówią bardzo współczesnym językiem, często z wulgaryzmami. Widać, że twórcy chcieli przypodobać się młodszej widowni. Kompletnie pominięte realia historyczne. Wiem, że to miał być serial fantasy, i nie mam nic przeciwko elementom super naturalnym w serialach (patrz Outlander), dopóki są w miarę spójne. Tutaj nie uświadczy się żadnych historycznych faktów. Taka bardziej bajka dla młodzieży i twórcy się chyba z tym nie kryją. Intro to jakaś porażka. Twórcy użyli piosenki z lat 60. Hurdy Gurdy Man, która sama w sobie nie jest zła, ale do serialu pasuje jak pięść do oka. Niby jest taka psychodeliczna jak psychodeliczny jest serial, ale ktoś się mógł bardziej postarać i wymyślić coś oryginalnego. Kompletnie nie można wczuć się w ten serial. Szkoda, bo chciałam obejrzeć jakąś dobrą produkcję o Celtach. Brytania plasuje się pomiędzy Upadkiem Królestwa (dobry serial), a Koroną Królów (dno). Najbardziej mnie zadziwia fakt, że oglądam dalsze odcinki. Obecnie jestem na odcinku czwartym, licząc że ten serial się poprawi. Oglądam go z nudów i żeby się pośmiać z niedorzeczności fabuły. Podziwiam ładne krajobrazy. Serial był kręcony u wybrzeży Wielkiej Brytanii oraz w zielonych lasach Sudetów (już wiem gdzie się wybrać na wycieczkę). To jest jeden z niewielu plusów tej produkcji. Brytania to taki serial na odmóżdżenie.

Awatar użytkownika
Mystique
Plutonowy
Plutonowy
Posty: 143
Rejestracja: wt 26 sie 2014, 10:58
Lokalizacja: małopolska

pt 14 wrz 2018, 12:13

Obejrzałam ostatnio kilka kontynuacji moich ulubionych seriali:

Wiktoria sezon 2 -narzekałam na sezon pierwszy, a tu się okazało, że sezon drugi jest o niebo lepszy. Po pierwsze nie jest tak infantylny, po drugie jest zdecydowanie bardziej interesujący, bo w końcu coś ciekawego się dzieje. Teraz serial Wiktoria może śmiało konkurować z The Crown, w porównaniu z którym na początku wyglądał blado. Twórcy chyba zainspirowali się formą The Crown. Każdy odcinek przedstawia jakieś ważne wydarzenie historyczne, jakiś kryzys itp. Oczywiście ten serial jest zdecydowanie lżejszy w odbiorze. Mimo, to dostrzegam różnicę miedzy pierwszym sezonem a drugim. Szczególnie zapadł mi w pamięci odcinek trzeci oraz świąteczny odcinek specjalny. Chwycił mnie za serce oraz poruszył ważną kwestię. Najciekawsze jest to, że ta wzruszająca historia z odcinka specjalnego wydarzyła się naprawdę. Natomiast odcinek szósty, który przedstawił problem Wielkiego Głodu w Irlandii był chyba najlepszym z tego sezonu, jeśli nie z dwóch (nie tylko ja tak uważam). Dobrze ukazano realia i w klarowny sposób przedstawiono przyczyny klęski głodu. Akurat znałam dobrze ten temat ze studiów, ale myślę że ktoś kto nie jest zaznajomiony szybko zrozumie przyczyny. Zakończenie tego odcinka było naprawdę smutne. Odcinek szósty uderzył w cięższe tony. Był całkowicie inny, a tym samym lepszy niż pozostałe. Tym samym Wiktoria przestała być cukierkowatym serialem, jak oceniałam pierwszy sezon. Główna bohaterka w końcu zachowuje się jak dojrzała kobieta. Gra Jenny Coleman jest jeszcze lepsza niż w pierwszym sezonie. Jak w każdym serialu tak tu znajdzie się kilka wad. Podczas oglądania Wiktorii co rusz mam wrażenie, że gdzieś to już wdziałam. Oglądanie tego serialu zamieniło się w swoista grę skojarzeń. Na przykład wprowadzono hrabinę. Czy w każdym serialu musi być starsza zrzędliwa pani? Podobna postać jest w Poldarku. Tak samo odcinek we Francji z narzekaniem na francuską bezpruderyjność przypominał mi Outlandera, gdy akcja działa się we Francji. Najwięcej skojarzeń mam z The Crown jeśli chodzi o formę, postać królowej i jej męża. Twórcy chyba tak się zainspirowali The Crown, że jeden odcinek dzieje się w Szkocji, gdzie Wiktoria, tak jak Elżbieta II jedzie żeby odpocząć. A gdyby tak rzucić to wszystko i wyjechać do Szkocji...Mi tam widoki Szkocji nie przeszkadzały. Widać królowa incognito to bardzo ograny motyw. Scenarzyści mogli tez bardziej rozwinąć wątek służby, bo chwilami bywa nudny. Nie dzieje się zbyt wiele, oprócz tego że wprowadzono postać nowej garderobianej. Z rezerwą pochodziłam do tego sezonu, nawet specjalnie na niego nie czekałam, ale jestem miło zaskoczona. Zachęcam te osoby które postawiły krzyżyk na tym serialu aby mu dał drugą szanse. Nie zawiedziecie się i miło spędzicie czas.

The Crown sezon 2 - ten sezon tez był zdecydowanie lepszy od pierwszego, co niezbyt często się zdarza. Więcej czasu poświecono Filipowi i jego dzieciństwu. Dopiero teraz doceniam jak świetnie Matt Smith wcielił się w tą postać. Spodobało mi się także przybliżenie postaci księcia Windsoru, Davida i jego powiązań z nazistami. Co by się stało gdyby zasiadł na tronie, wolę nie wiedzieć. Jest on bardzo enigmatyczną osobą. Ta sprawa przyprawiła mnie o ciary na plecach. W tym sezonie to jednak księżniczka Małgorzata przyćmiła królową Elżbietę. Pięknie przedstawiono romans pomiędzy nią, a tajemniczym panem fotografem. W scenie w studiu niby nic się nie działo, a pomiędzy nimi leciały iskry. Vanessa Kirby w pełni zasłużenie dostała BAFTę za tą role. Matthew Goode jako Tony Armstrong był wyśmienity. Ma w sobie taki magnetyzm. Claire Foy jest fenomenalna, nie mogli wybrać lepszej aktorki do tej roli. Ciężko się będzie przyzwyczaić do nowych aktorów, ponieważ to ostatni sezon z tą obsadą. Szczere, nie podoba mi się ten pomysł. Twórcy mogli kontynuować jeszcze trzeci sezon z tymi samymi aktorami, albo definitywnie zakończyć ten serial po dwóch sezonach. Poprzeczka ustawiona jest bardzo wysoko. Mam mieszane uczucia. Z jednej strony jestem ciekawa jak to będzie wyglądać, z drugiej strony mam obawy jak nowi aktorzy udźwigną te role. Choć Olivia Coleman i Tobias Menzies to bardzo dobrzy aktorzy, będzie ciężko im dorównać aktorom z poprzednich sezonów. No cóż, pożyjemy, zobaczymy.

Outlander sezon 3 - tutaj lekki spadek poziomu, w porównaniu z dwoma poprzednimi sezonami. Nadal ogląda się dobrze, jeśli nie zwraca się uwagę na to, że serial się ztelenowacił. Pierwsza połowa serialu jest bardzo przygnębiająca. Mamy następstwa bitwy pod Culloden. Trzeba pożegnać kilka postaci. Naprawdę było mi smutno i parę razy łezka zakręciła mi się w oku. Druga połowa jest już weselsza. Przygody Claire i Jamiego nadal budzą zachwyt. Szczególnie spodobał mis się odcinek gdy Claire była rozbitkiem na bezludnej wyspie. Karaiby to taka fajna, egzotyczna odskocznia, ale jednak brakuje Szkocji. Zapowiada się też, że już jej więcej nie zobaczymy. Wprowadzono nowe postaci jak Ian, lord John Grey, dorosły Fergus i Marsali, ale to już nie to samo co grupa Szkotów z pierwszych dwóch sezonów. Brak takiego potencjału. Brak dobrego czarnego szwarccharakteru jak Jack Randall. Dwadzieścia lat starsi Claire i Jami to też nie to samo. Już nie czekam z takim entuzjazmem na kolejny sezon, którego akcja będzie się działa w Ameryce. Mimo, że uczucie między Claire i Jamiem nie wygasło, to ten serial jest taki słodko gorzki. Mam poczucie nostalgii za pierwszym sezonem, chyba muszę sobie go odświeżyć. Serial ma mieć w sumie sześc sezonów. Zastanawiam się po co? Nie można było zakończyć tego na trzech sezonach, póki serial jest jeszcze dobry? Może się to przyczynić do tego, że serial z sezonu na sezon będzie coraz słabszy.
Pojawił się już zwiastun 4 sezonu Outlandera. Zwiastun sam w sobie bardzo mi się podoba, ale brakuje mi Szkocji. Zdecydowanie wolę Szkocję niż Amerykę. Przez zmianę lokalizacji ma się wrażenie, że to jest kompletnie inny serial. Może nie tyle gorszy, co inny. Tutaj jest zwiastun:
SpoilerShow
Poldark sezon 4 - narzekałam na trzeci sezon, ale czwarty uratował moją opinię o tym serialu. A konkretnie dwa ostatnie odcinki, które były znakomite. W pierwszej połowie w sumie nic ciekawego się nie wydarzyło, ale warto zaczekać. Szczególnie odcinek ósmy mnie zszokował, nie spodziewałam się takiego zakończenia. Dzięki temu ten sezon wybrzmiał lepiej niż poprzedni, który mówiąc w skrócie był nijaki. Największą wadą czwartego sezonu jest wtórność fabuły. Większość problemów, które spotykają na swojej drodze główni bohaterowie jest powtórką z poprzednich sezonów. Wiadomo jednak, że Ross wyjdzie z każdej sytuacji obronną ręką (tak w ogóle w tym sezonie nadal zachowuje się impulsywne, a momentami wręcz idiotycznie. Nic się nie nauczył) Demelza czasami zachowuje się jakby to była kompletnie inna osoba niż ta którą pamiętamy z dwóch pierwszych sezonów. Zawsze była niezależna, bezpośrednia, potrafiła walczyć o swoje, a w tym sezonie jest gdzieś w tle. Postać Demelzy przestała się rozwijać. Dobrze, że skupiono się także na innych bohaterach jak np. doktor Dwight, chyba jedyna rozsądna osoba w tym serialu. Momentami podobał mi się bardziej niż sam Ross. Najbardziej mnie uwierały przeskoki czasu. Od pierwszego sezonu miałam takie zastrzeżenia, że czas leci w tym serialu zbyt szybko. Poza tym niesamowite jest to że od początku serialu minęło kilkanaście lat, a bohaterowie nie postarzeli się ani trochę, za to ich dzieci jak najbardziej. Daje to dziwny efekt. Na przykład pojawił się nowy aktor, który wciela się w starszą wersję Geoffrey Charlesa. Teoretycznie powinien mieć coś ok 14 - 15 lat, a wygląda na min. 17. Twórcy mogli to przemyśleć, bo w efekcie Elizabeth wygląda na jego siostrę a nie matkę. Mogli jeszcze zostawić poprzedniego aktora, który w dodatku lepiej grał i nie był tak irytujący. W ogóle to mam wrażenie że wiek dzieci się nie zgadza, ale żeby to sprawdzić musiałabym poczynić stosowne wyliczenia :P


Zaczęłam też oglądać Białą Królową i szczerze polecam. Pierwsze odcinki przypominały raczej romansidło, ale później pojawiły się dworskie intrygi, co było zdecydowanie ciekawsze. Nie jest to typowy serial historyczny, ponieważ jest tam trochę magii i czarów, ale ogląda się to przyjemnie. Przyczepiłabym się może do kostiumów, które wyglądały jakby zostały ściągnięte prosto z wieszaka i chyba nie wszystkie pasowały do epoki. Największym minusem jest Max Irons, który z wyglądu kompletnie nie psuje do tego serialu. Być może sprawdziłby się w produkcji która dzieje się współcześnie, ale do seriali kostiumowych się za bardzo nie nadaje. Wygląda jakby zszedł z wybiegu dla modeli, w dodatku nie ma charyzmy, w rezultacie jego postać jest bez wyrazu. Gdyby chociaż coś zrobili z jego fryzurą. Nie wiem może dłuższe włosy. Max został przyćmiony przez Davida Oakesa, który gra brata księcia oraz przez Jamesa Fraina, który wciela się Warwicka. Jeśli przymknie się oko na te wady serial jest naprawdę ciekawy i warty polecenia,

Awatar użytkownika
Kamyk
Miodowy Major
Miodowy Major
Posty: 2547
Rejestracja: pn 25 sie 2014, 11:55

ndz 21 paź 2018, 19:33

"The Haunting of Hill House" Netflixa wciągnął mnie niesamowicie. Dobry klimat, piękny stary dom, ciekawe postaci (solidnie zagrane) i to co tygryski lubią najbardziej – dużo smaczków w postaci nawiązań (nawet do Doctora Who!).
Dla nielubiących horrorów – jump scare'ów czy typowego straszenia jest niewiele, bardziej to dramat z elementami grozy (ale dobre są te elementy). Jestem na 6 odcinku i już żałuję, że sezon ma tylko 10.

Obrazek

Król Horroru również poleca:


Awatar użytkownika
RitaWitcher
Sierżant
Sierżant
Posty: 198
Rejestracja: ndz 24 sie 2014, 17:27
Lokalizacja: małopolska

pt 09 lis 2018, 12:43

Mój facet uwielbia karate, judo itd. Wielki fan karate kid więc, jak mignęła nam gdzieś na youtube reklama Cobra Kai szybciutko sobie znalazł, że to kontynuacja wyżej wspomnianego klasyka no i cóż...Znalazlam, obejrzeliśmy. Strasznie się wciągnęłam.
Mamy bohaterów karate kid, dorosłych, mających dzieci w wieku nastoletnim i mamy tychże nastolatków, ich otoczenie, szkole, młodzieńcze problemy, pierwsze miłości, główny wątek walka o sprawiedliwość i młodociany bunt przeciw niesprawiedliwości szkolnej dżungli.
Fabuła dość prosta, typowa. Serial klimatycznie między superbohaterskim a zwykła młodzieżowa obyczajowka. Lekki, z humorem, postaci lubią i potrafią wbijać sobie szpilki, są smaczki dla fanów, muzyka rockowa,samochody i oczywiście bójki.
Zabawa skończyła się stanowczo za szybko, tylko 10 odcinków pierwszego sezonu i paskudny cliffhanger. Teraz może być albo dużo gorzej I postać, która dopiero odbiła się od dna wróci tam bardzo szybko by stać się czarnym charakterem albo będzie walczyć o to co udało się zyskać mimo że wysiłek zapowiada się ogromny. Wariuje. Chcę wiedzieć co będzie dalej i czyja przyzwoitości wygra. Polecam gorąco jak ktoś lubi poprzezywac ale nie za mocno :lol:
Oczywista-ciekawostka ( :lol: ) Lawrence I La Russo są grani przez tych samych aktorów, którzy grali ich za dzieciaka z karate kid. Kocham takie cosie. Zawsze mnie denerwuje jak ktoś robi po latach jakieś odnowienia tematu i grają inni aktorzy albo jak aktor zmienia się w trakcie i wszyscy udają że tego nie widzą (wyjątkiem jest Bond i DW)
Dejcie wincyyyyj.

Mam dylemat, oglądać karate kid? Chyba oglądane bo mnie męczy temat ale z drugiej strony wiem, że mi będzie pękac serce kiedy będę musiała się cofnąć do czasów kiedy bohaterowie byli dzieciakami i robili sobie krzywdę, wolę ich obecne relacje mimo, że nie ma rewelki to jednak poszło to w dobra stronę. Poznałam ich takich ok 50 i takich lubię i wiem że będzie bolało oglądanie ich dziecięcych złośliwości. Już fragmenty wspomnień, będące bezpośrednimi wycinkami z karate kid, w Cobra kai mnie bolą. Dyyylematyyyy.
Z tej perspektywy to jeśli ktoś nie oglądał to chyba polecam zacząć chronologicznie bo czuje ze to będzie piękny progres ^^
Obrazek

Awatar użytkownika
Kamyk
Miodowy Major
Miodowy Major
Posty: 2547
Rejestracja: pn 25 sie 2014, 11:55

śr 22 maja 2019, 00:18

Jakbyście mi powiedziały rok temu, że tak będą wyglądać recenzje...

Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Monique
Generał
Generał
Posty: 2469
Rejestracja: czw 14 sie 2014, 07:35
Lokalizacja: I'm a hobbit from the Shire

czw 20 cze 2019, 21:52

Netfix szykuje nowy serial Criminal
Akcja każdego odcinka rozgrywać się będzie wyłącznie w pokoju przesłuchań.
zapowiada się ciekawe wiecej info pod tym linkiem
https://www.antyradio.pl/Film/Seriale/C ... rial-32756
Obrazek

Awatar użytkownika
Kamyk
Miodowy Major
Miodowy Major
Posty: 2547
Rejestracja: pn 25 sie 2014, 11:55

wt 09 lip 2019, 21:49

Skończyłam 3 sezon Stranger Things
SpoilerShow
Obrazek

Awatar użytkownika
Ravengirl
Kapitan
Kapitan
Posty: 981
Rejestracja: czw 14 sie 2014, 19:58
Lokalizacja: Dark interior

pt 12 lip 2019, 11:56

Strasznie patrzeć jak GoT oberwał... Ale nie można powiedzieć, żeby ciężko na to nie pracował...
Sama oglądam tera Stranges Things i muszę powiedzieć, że trzyma poziom. Nawet stwierdzam, że lepszy niż 2

Awatar użytkownika
Agu
Kasztanowy Rotmistrz
Kasztanowy Rotmistrz
Posty: 2217
Rejestracja: czw 14 sie 2014, 20:38
Lokalizacja: Żywiec

wt 23 lip 2019, 23:29

It's happening!
Ale kto, ale co, ale jak .... rety od tylu lat już słyszę pogłoski to tu to tam, wielu się chciało za to zabrać ... błagam oby to nie był kolejny przeciętniak Netflixa... to jest za dobre żeby to zniszczyć .... błagam niech rozsądnie wybiorą główną rolę .... OMG musze się uspokoić i udawac ze wcale a wcale nie czekam na ten serial bardziej niż na wypłatę...

Obrazek
I feel as if a link exists between your heart and mine...

Awatar użytkownika
Rezeda
Bajarz
Bajarz
Posty: 2105
Rejestracja: czw 14 sie 2014, 16:01
Lokalizacja: Śląsk

wt 11 lut 2020, 21:51

Na Apple TV+ pojawił się pewien serial komediowy, który nieźle się zapowiada i chętnie go sprawdzę :)




A przy okazji gorąco polecam serial na podstawie książki Harlana Cobena.
Ogląda się to świetnie i trudno się oderwać:

Obrazek

ODPOWIEDZ